Praca z psem

Warsztaty dla tropowców

W dniu 27 czerwca 2026 r. w Nadleśnictwie Radziwiłłów odbyły się warsztaty dla tropowców i posokowców. Mieliśmy razem z Lirą przyjemność wziąć udział w tym wydarzeniu. Pogoda była tropikalna, upał niemal 40C. Organizatorzy stanęli na wysokości zadania i zmienili harmonogram żeby uniknąć najostrzejszego słońca.

Po powitaniu i wyjaśnieniu najważniejszych kwestii poszliśmy na pierwszą konkurencję, którą tym razem (ze względu na upał) była ścieżka tropowa. Lira ma doświadczenie w pracy tropowej ale nie startowaliśmy w konkursach i nie była do nich specjalnie przygotowywana. Tu popełniłem pierwszy błąd. Obrożę i otok założyłem za wcześnie. Powinno się je zakładać tuż przed rozpoczęciem pracy. Przed naprowadzeniem na zestrzał pies jest „odłożony” a następnie zakłada się obrożę tropową z otokiem i naprowadza na zestrzał. Lira szybko podjęła trop i pewnie podążała do celu. Rozproszyła się na chwilę ze względu na fizjologię (dobrze jest wcześniej wyspacerować psa i dzień wcześniej zmniejszyć wieczorne karmienie.) Miała jedno zejście ale szybko wróciła i jeszcze zrobiła klasyczną ósemkę. (Doszła do jednego brzegu ścieżki, wróciła, doszła do drugiego brzegu i ponownie wróciła żeby pójść po tropie). Gorąco dokuczało, woda została w samochodzie (kolejny błąd) a Lira zaczęła jeść trawę. Po chwili wróciła do pracy i już pewnie doszła do pozostawionej sukni dzika. Nie oszczekała jej. Ona już tak ma, że na martwe nie szczeka. Nasz przewodnik Damian pogratulował nam i wręczył złom dla mnie i dla Liry.

Druga konkurencja – odłożenie. Polega na tym, że zostawia się psa w pozycji siad lub waruj i odchodzi się z pola widzenia psa. Pies oczywiście ma zostać i zachować spokój. Lira zna komendę zostań ale rzadko zdarza się żebym jej znikał z oczu i nie miałem pewności jak pójdzie. Poszło doskonale!

Ostatni test – reakcja na strzał. Pies nadal pozostaje odłożony a organizator oddaje strzał w powietrze. Lira wstała i szarpnęła smycz ale od razu usiadła i dalej czekała. Po drugim strzale podobnie. Wróciłem do niej i pochwaliłem jak tylko ją odwiązałem zaczęła się rozglądać i wietrzyć jakby chciała spytać „To gdzie mam tropić?”.

Podsumowując było to dla nas cenne doświadczenie. Po części praktycznej była jeszcze część teoretyczna, również bardzo interesująca. Między innymi prezentacja sprzętu i akcesoriów do pracy z psem. Na zakończenie czekał poczęstunek przy grillu.

Jeśli ktoś się zastanawiał czy warto – polecamy! Większość uczestników nie była związana z łowiectwem, po prostu chcieli zapewnić psu atrakcje zgodne z przeznaczeniem rasy. Oprócz ogara był też gończy, posokowce, labradory, spaniele, jamnik i teriery.

Wydarzenie zostało zorganizowane przez ZKwP Oddział w Piasecznie we współpracy z PZŁ ZO Skierniewice i Nadleśnictwem Radziwiłłów. Dziękujemy!

https://www.facebook.com/61577248739143/posts/122184627422908291